05.10.2019

W odpowiedzi na: Najbardziej irytujące zachowania sprzedawcy.

Dzień dobry!

Długo odkładany przeze mnie post o tym dlaczego sprzedawca jest dzisiaj bardzo irytujący.

W odpowiedzi na post m. in.  Hedonistki i JASON'a HUNT'a , i wielu innych stworzyłam swój własny.


Za chwilę zrozumiecie  każdą osobę wykonującą ten zawód, ale najpierw przeczytajcie do końca.

Po pierwsze już dawno firmy odeszły od dawnego modelu sprzedawca=podawacz, obecnie jeśli chcesz pracować w tym zawodzie musisz SPRZEDAWAĆ, jakkolwiek by to nie wyglądało.
Kilka lat temu praca w sklepie tak nie wyglądała.

Nie będę powoływać się na konkretne firmy, bo nie ma to najmniejszego znaczenia.



Oto zachowania +  moje wytłumaczenie.

1. Chcą abyś kupił więcej niż chcesz.

Sprzedaż opiera się o PLANY, które sprzedawca jako pracownik musi wykonać, czy mu się to podoba czy nie. Przy kasie klient namawiany jest do zakupu wszystkiego co łączy się z jego koszykiem bądź produktów, które dana firma narzuca od hot-doga, po przez maseczkę, skarpetki po reklamówkę włącznie. I mimo, że twierdzisz że nie chcesz zdarza się, że np. 30 % klientów danego dnia zechciało.  Na przestrzeni tygodnia generuje to dodatkowy zysk od kilku tysięcy w górę...

2. Zawsze wcisną zestaw powiększony.

I znów, sytuacja się powtarza ileś osób zechce i złotówki lecą, generuje to zysk dla firmy, a sprzedawca musi wyrobić swój plan.



3. Nie wiedzą co sprzedają.

Wszystko zależy od polityki firmy, w jednej sprzedawca musi zapoznać się z produktami, które proponuje przy kasie bądź na sklepie, a w innej nie ma na to czasu i gada co popadnie.
Sprawa ma się inaczej jeśli chodzi o cały asortyment sklepu. Osobiście kiedyś było to moje utrapienie, ale NIKT nie jest wstanie znać wszystkich produktów, bo tygodniowo mogą być setki, które firma już wycofa ze sprzedaży i setki nowych które w sprzedaż wejdą. Fizycznie nie jest to możliwe, po prostu..
I nie mówię tu o sytuacji, gdy ekspedientka w odzieżowym nie wie co to jest kardigan.. chociaż może szukała jakiejkolwiek pracy, przyjęli ją i jest to jej pierwszy dzień. KAŻDY ma prawo nie wiedzieć (true story).

I widziałam, że są pretensje do kierującego sklepem, ale ten kierujący też ma swoje obowiązki, jest tak samo sprzedawcą jak każdy, też nie ma czasu szkolić.


4. Mogę być grosz dłużna? 

Sprawa w tej kwestii wygląda tak, że to KLIENT wg polskiego PRAWA ma obowiązek mieć ze sobą odliczone pieniądze. Niestety nie każdy o tym wie. Kasa to nie bank. Sprzedawca ma prawo odmówić Wam zrobienia zakupu (w większości przypadków tego nie robi tylko wewnątrz wkur*** się, że ma znowu prosić o ten zasrany grosz...).

Przykład z życia: na 200 klientów danego dnia tylko 2 osoby mają odliczone. Każdy zakup z końcówką XX,99 liczba monet o wartości 1 gr nie rośnie w ciągu dnia... W kasie na drugi dzień zostaje powiedzmy 200,00 zł z tego co dzisiaj uzbieraliśmy, PRZEZ NOC NIE DZIEJE SIĘ MAGIA I GROSZE POTAJEMNIE NIE WSKAKUJĄ DO KASY i rano otwierając kasę na nowo dalej tych groszy nie mamy.

Pytanie do Was dlaczego nie macie odliczonych pieniędzy?? Wiecie co stałoby się w sytuacji gdyby Sprzedawca zapytał o to podczas zakupów klienta? ten zmieszał by go z błotem i wyzwał.. A uwierzcie, że klienci notorycznie krzyczą na sprzedawców o różne rzeczy i nikt nie chce tego znosić. 

Sprzedawca nie ma w obowiązku, dokładać ze swoich, chodzić po innych sklepach i prosić o wymianę banknotu, mało tego sprzedawca jest w pracy i nie może sobie w jej trakcie wychodzić jak mu się podoba. No i wyobraźcie sobie jeśli za każdym razem wychodzi po grosza, a ludzie stoją w kolejce...

Niedawno widziałam zdjęcie pani kasującej zakupy (wyglądało to na biedronkę) i leżące na taśmie grosze z podpisem ''ZEMSTA NA KASJERCE'' czy aby na pewno?? Kasjer musi przyjąć pieniądze, nawet jeśli jest to 100 zł po groszu, musi też je przeliczyć więc efekt tego jest taki, że klient czeka i inni za nim w kolejce też, a KASJER?? ma czas.. :D
(brawo dla geniusza!)

(Z innej beczki, klient płaci 7999,99 i robi mu różnicę ten 1 gr?)

(A i żarty o groszu, że nie może być sprzedawca winny grosza nie są śmieszne, ZAPAMIĘTAJCIE)

4. ''100 zł, nie ma pan drobniej?''

Sytuacja jak wyżej, w kasie może być ograniczona suma pieniędzy (300 zł z reguły) więc jeśli każdy płaci za zakup o wartości 13,99 zł banknotem 200-złotowym, to łatwo policzyć, że dwóch klientów i nie mamy czym wydawać, bez znaczenia czy jest to rano czy po południu, KASA TO NIE MAGICZNA SKRZYNKA w której pieniążki same się wymieniają.

5. ''Co podać?" kiedy dopiero wszedłeś i oglądasz towar. 

To również, zależy od firmy, jeśli wymaga tego od sprzedawcy to ten idzie i pyta. W tej sytuacji sprzedawca mimo, że chciałby dać chwilę na rozejrzenie się, musi podejść, jest z tego rozliczany, jak pewnie zauważyliście w sklepach są kamery, służą nie tylko ochronie przed kradzieżą..
I wracamy do pkt.1 sprzedawca musi sprzedawać, więc musi podejść.

Jedyne co, to konsultant w tej sytuacji może porozmawiać z kolegami, aby po chwili nie atakowali klienta bo ten sobie nie życzy.

(Z drugiej strony czy aż tak ciężko powiedzieć "nie, dziękuję". Podobno mamy problem z mówieniem słowa dziękuję, ale żeby aż tak??? (think))



6. Podają brudną ręką.

Mnie to też irytuje, nie ma na to wytłumaczenia, chyba że akurat nie ma rękawiczek ochronnych, ale raczej z reguły są... 

(Tak samo wygląda sytuacja, gdy spora część ludzi nie myje rąk po wyjściu z toalety mimo, że jest mydło, woda i ręcznik/suszarka.. fuj.. fuj.. fuj.. Na samą myśl robi mi się źle..) = to się nazywa brak higieny osobistej człowieka/pracownika..

7. "Ale już nabiłam".

To żaden problem, można wycofać.

Sytuacja nieco się komplikuje jeśli klient już zapłacił. Wtedy trzeba robić zwrot, nie zawsze jest on mile widziany przez pracodawcę.. Bez znaczenia, że to było omyłkowo.


I uwierzcie mi, że nikt specjalnie nie chce Wam nabić większej ilości sztuk, licząc że nie zauważycie, bo...zauważycie. Istny bez sens! Niepotrzebna sytuacja dla pracownika.

8. PIN i zielony

Niestety tu Was rozczaruje, ludzie zachowują się często jakby nie wiedzieli jak karty się używa, kiedy się nią płaci i kiedy wpisuje się PIN, nic na to nie poradzimy, jakie społeczeństwo, takie wołanie o PIN i zielony. :-)

9.  "Reklamówkę doliczyć ? " mimo, że mamy drobną rzecz wielkości tampona. 


To jest często standard wymagany przez firmę, a bierze się on stąd, że klienci wielokrotnie chcą reklamówkę po zapłaceniu za zakupy, bo jednak nie mają ich gdzie schować.

Firmy rozliczają sprzedawcę z ilości klientów, kwoty sprzedaży na jednego klienta.
W sieciówkach często są też liczniki w bramkach.

10. % PROMOCJE Z KARTĄ %

Taka polityka firmy, aby klient wrócił, i kupił u mnie a nie u konkurencji. To jest budowanie lojalności wobec danej firmy.

Często po założeniu karty klient otrzymuje informacje o aktualnych promocjach i znów powód aby wrócił. Ludzie chętnie korzystają z promocji, więc do dobry chwyt marketingowy.

11. WYMACANE PRODUKTY I BRAK TESTERÓW.

Wymacane produkty, to akurat zachowanie klienta, a nie sprzedawcy.  Zwracając uwagę klientce, że dany produkt to nie tester spotykałam się niejednokrotnie z atakiem, agresją więc sami rozumiecie dlaczego z czasem się tego nie pilnuje.. bo nie ma sensu. Klientki potrafią być na tyle bezczelne, że wyciągają produkty z szuflady.

I moje pytanie w tym momencie: skoro już dany pełnowartościowy produkt został otwarty to dlaczego sięgacie po kolejne??  Któraś z Was samowolnie zrobiła sobie tester, to dlaczego nie korzystacie z tego już otwartego??? A potem same takie mają pretensje.. Nie raz byłam świadkiem.

Brak testerów:


 - bo klienci UKRADLI, tak dobrze widzicie.. Klientki ZJADŁY - też dobrze widzicie, odgryzają       pomadki... fujjjjj..!!

- bo firma nie dała, ciężko mi powiedzieć czy to kwestia firmy jako sklepu czy firmy jako marki danego produktu, ale raczej marki, bo z niektórych firm na bieżąco przyjeżdżają przedstawiciele handlowi i uzupełniają testery, może to wynika z założenia, że niektóre produkty sprzedają się same.
- bo ekspedientki sobie przywłaszczyły - też się zdarza, chociaż w miejscach, w których pracowałam tego nie było, bo była odpowiedzialność za braki inwentaryzacyjne więc nikt nawet o tym nie pomyślał, no i nie można sobie tak po prostu zabrać, to jest zwykła KRADZIEŻ.



A teraz na podsumowanie co mnie denerwuje oprócz tego co Was ;-)

12. NACHALNOŚĆ - tak, mnie też, bo w pracy sprzedawcy są też takie obowiązki jak.. inwentaryzacje (niemalże codziennie), zwroty, raporty, wykładanie towaru (kosmiczne ilości.. z grubą przesadą ze strony logistycznej), ceny... tak wykładanie, a wcześniej ręczne ich wycinanie, układanie produktów pod linijkę wg planu (zajmuje ogromną ilość czasu), sprzątanie półek, podłogi, mycie witryny, rozkładanie towaru, którego klient jednak nie chce i oddaje przy kasie, plus odkładanie produktów, które klient zostawi w innym miejscu na sklepie, to tak w skrócie więc sami widzicie też wolałabym nie podchodzić do klienta... Standardowy dzień pracy  to zrobienie około
10 km, plus dźwiganie, mówienie i w.w.  więc jest co robić i wszystko to na czas, bo PIENIĄDZE, ZYSKI i PIENIĄDZE.. ! ...WIĘCEJ I WIĘCEJ...

13. BRAK KULTURY

Brak szacunku do innych ludzi występuje dzisiaj nagminnie, i tak jak sprzedawcy są nie uprzejmi tak klienci również. Obwinianie pracownika, o rzeczy na które nie ma on wpływu jest straszne... Pracownik na najniższym szczeblu zarabia najmniej, pracuje najciężej (głownie fizycznie), i znosi najwięcej.
Naprawdę sprzedawca nie chce słuchać co klient ma do powiedzenia w danej kwestii, bo na większość rzeczy nie ma wpływu, a już na pewno nie chce słuchać CHAMSKIEGO tonu klienta..
Nie jest to problemem, jeśli klient przyjdzie i wyrazi swoje niezadowolenie z zakupu, chce coś zwrócić czy zareklamować, ale dlaczego zapomina o kulturze, o tym, że bycie miłym i kulturalnym nie jest trudne.. 

I może w tym momencie Wy wytłumaczycie mi, co się dzieje z tymi fajnymi ludźmi, że są aroganccy, niemili itp.. ???




Mam nadzieję, że powyższe nakreśliło Wam jak dzisiaj wygląda sprzedaż i zawód sprzedawcy i będziecie razem ze mną wyrozumiali dla tych ludzi, którzy pracują dla Was, bo jeśli nie oni to kto?? Sami usiądziecie na ich miejscu.

Ja w życiu zawsze jestem wdzięczna, że nie muszę np. pracować w polu, sprzątać w hotelu, być psychiatrą, ginekologiem, marynarzem, policjantem, nauczycielem, i wstaw tu... dowolny zawód, bo ktoś inny robi to za mnie, bo każdy ma swoje miejsce na świecie, a ja nie chciałabym się w którymś z tych przypadków zamienić.













2 komentarze:

  1. Najbardziej irytujący jest brak znajomości tego co sprzedają.

    OdpowiedzUsuń
  2. To własnie jest fakt co mówi moja poprzedniczka nie znajomość produktu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.
Miło mi będzie jeśli zajrzysz tutaj ponownie.
Serdecznie zapraszam! ;)
Nie zawsze komentuję, ale zawsze zaglądam na blogi komentujących i często do nich wracam jeśli mnie zainteresują.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...